• Wpisów:51
  • Średnio co: 50 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 13:15
  • Licznik odwiedzin:17 753 / 2638 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wczoraj bylismy u znajomych na obiedzie. My przygotowalismy zrazy, oni jakas tam pizze. My pojechalismy oczywiscie z mala, a moi przyjaciele maja 3 letniego brzdaca i 4 miesiecznego malucha.
Rany, trojka dzieci w bloku, i to wcale nie w najmniejszym mieszkaniu. Masakra Dobrze ze nasza byla spokojna i nie wariowala. Polozylo sie ja na podlodze i zajmowala sie wylizywaniem samochodzikow starszaka. Gorzej jak ten najmlodszy zaczynal plakac, do tego moja zaczela sie irytowac i tez krzyczec no i na dokladke najstarszy wrzeszczal na ktoregos rodzica ze cos chce Niezly sajgon!
Nie wyobrazam sobie zeby miec np. 5 raczki... Chyba nie do ogarniecia!
Bylo mino calego tego rejwachu bardzo milo. Musimy czesciej wychodzic i mala uspoleczniac, i oswajac ja z innymi dziecmi. Czas najwyzszy!
 

 
Teraz z zona przechodzimy przez faze zabkowania. Mala pierwszego zabka dostala przed Sylwestrem. To znaczy wtedy go zauwazylem. Teraz wychodzi jej druga dolna jedynka, juz zreszta sie pojawila. Mam nadzieje, ze corcia sie troche uspokoi. Co prawda w ciagu dnia nie jest najgorzej. Problemem sa noce kiedy mala budzi sie prawie co godzine i daje nam sie we znaki. Przebudza sie, marudzi. Czasem wystarczy dac jej troche wody, ale czasem trzeba zastosowac cos lepszego.
Stosujemy Dentinox, ew przed snem dajemy czopka. Pomaga, choc Dentinox jako zel pomaga na jakies 2 godziny. Ale przynajmniej od razu. 2 minuty i mala sie ucisza i zasypia
 

 
Na szczescie z mala wszystko jest ok, nic sie nie dzieje, i wyglada na to ze nie ma obrazen wewnetrznych ani zadnych zmian.
 

 
Mialem napisac jak to bylo w szpitalu.
Coz w skrocie mozna napisac tylko jedno : KOSZMAR!
Ja nie wiem ile cierpliwosci i pokory dla samego siebie mozna miec, zeby tam siedziec, czasem i tygodniami.
Malutkie boxy w ktorych sa 2 lozka dla maluchow, do tego zlew i miejsce do przewiniecia i jakies dwie paskudne, male lezanki dla rodzica. Ciasnota niesamowita, komfortu zero, halas, smrod, duchota. Kurwa i to najwiekszy szpital specjalistyczny dla dzieci w tej czesci Polski.
Pobyt uwlaszcza ludzkiej godnosci. I jeszcze zeby byl powod siedzenia tam tygodniami to ja rozumiem.
Na sali ze mna lezala od urodzenia mala dziewczynka (1,5mca)z torbielem na plucach. Po poltora miesiaca, akurat jak ja bylem to przyszla doktorowa opiekujaca sie dzieckiem, i stwierdzila ze moze juz antybiotyku nie dawac bo i tak nic to nie zmienia. Kurwa potrzebowali Bog jeden wie ile truc taka mala dzidzie antybiotykiem zeby okazalo sie ze nie ma takiej potrzeby?
Dziecko harczy, pluje krwia i ogolnie wszystko jest ok.
A lekarze jedyne co robia - a raczej pielegniarki- to mierzenie temp. rano/ wieczorem i tyle... Kurwa i tak od tygodni... Po co?? Na co? W domu mozna sobie tak posiedziec. A za lezanke 15zl trzeba placic. A ojciec za hotel bo przyjezdza do matki dosc czesto. I takich kosztow nikt nie zwroci bo przeciez nikogo to nie obchodzi.

Moja mala byla w takim szoku ze chyba do tej pory nie moze z niego wyjsc. Po 2 tyg.od zdarzenia!
Nie dosc ze nie mogla zasnac, bo dzieciory co chwila placza, pozniej co chwila sie wybudzala, do tego wybijajace sie zabki...
W koncu obudzila sie o 2.30 w nocy i doszla wniosku ze juz nie bedzie spala.
Na szczescie staly jakies wozki w holu do uzycia przez kazdego wiec ja wrzucile do jednego i wozilem po korytarzach przez 1.5 godz. Troche sie pomeczyla i zasnela. Co z tego jak o 6 znow pobudka, bo pielegniarki mierza temperature? Ehhh.
Juz nie mowie o sobie, ze zrabany bylem jak nie wiem co, bo nie spalem praktycznie cala noc. Ale o dziecku ktore meczy sie niesamowicie. Ani miejsca do raczkowania, ani do zabawy, nic.. I wytlumacz tu polrocznemu malenstwu ze tak trzeba...
Ehhh...
 

 
Stary Rok nie koncze niestety pozytywnie i w dobrym nastroju.
W srode mala spadla nam z naszego lozka. Moja wina bo ja ubieralem do wyjscia do endokrynologa. Zostawilem na pleckach, wyszedlem na sekunde z pokoju, a mala sie przekrecila, zrobila zwrot o 180 stopni i od razu poczlapala sie do rogu lozka. I uslyszelismy z zona bum i placz.
Kurwa! No coz, niby nie pierwszy i pewnie nie ostatni uderzy sie czy walnie o cos w glowe. Poplakala i przestala. Pojechalismy na umowiona wizyte do endokrynologa i wszystko ok.
Wczoraj patrzymy a tu mala ma szeroki na 5cm guz na glowie. Dawaj jedziemy do szpitala. Tam odesli nas to takiego gdzie zajmuja sie dziecmi.
oczywiscie patrzona na nas jak na patologie. Czemu tak pozno, co sie stalo, jak i dlaczego.
Powiedzieli ze w takich przypadkach dziecko musi zostac na obserwacji pare dni. No coz, ja mam wolne wiec zostane, zona dzis szla do pracy. Zgodzilismy sie na pobyt, Sylwester do dupy ale dziecko przeciez wazniejsze!
Zrobili najpierw rentgen. Wynik zabrzmial jak wyrok smierci dla mnie - peknieta czaszka...
Jezu co ze mnie za ojciec ze moglem do czegos takiego doprowadzic?
Coz, zostalem z mala na obserwacji, na kolejny dzien (dzis) mialy dojsc inne badania czy cos sie wiecej nie stalo.
Mala w sumie zachowywala sie prawidlowo, nic sie nie dzialo, oprocz tego guza...
Dzis od rana zjebalem doktorowa bo w sumie olala mnie i moj roblem wiec dalem jej do zrozumienia od czego ona tu jest. Powiedzialem w skrocie ze nie zostane w tej mordowni dluzej niz jest do konieczne do wykonania badan. Jedna noc tam wystarczyla mi do zjechania mi psychy i wykonczenia mojego dziecka.
Poskutkowalo bo okuliste i neurologa zalatwili w 3-4 godziny
Wyniki pozytywne, ale i tak nie chcieli mnie wypuscic, ale zostawic na obserwacji pare dni. Nie zgodzilismy sie z zona, dla dobra dziecka. Brzmi nie bardzo ale tak jest. Siedzenie w szpitalu w czasie weekendu nic nie przyniesie. A mam ich "obserwacje" gleboko w dupie bo oni nic nie robia oprocz budzenia mojego dziecka w najmniej odpowiednich porach w celu spytania sie czy jest wszystko ok, albo zbadaniu tempreatury
Tak wiec jestesmy w domu, ale dla dobra sprawy czeka nasz jeszcze tomografia glowy czy czasem nie ma krwiaka czy cos innego. Co prawda miala wykonane USG i nic nie wykazalo, ale lepiej dmuchac na zimne.
Tak wiec Sylwester jak ta lala

Pozniej opisze jak bylo w szpitalu a teraz...

Szczesliwego Nowego Roku!
 

 
czy nie mozna kupic jakiegos ubranka dla raczkujacego niemowlaka tak zeby ladnie froterowal panele? Przydaloby sie cos takiego, bo mala robi teraz codziennie za maly odkurzacz, ew froterke
 

 
Wczoraj zadzwonilem do naszego lekarza zeby wypisal malej Viburcol ktory kiedys zostal malej przepisany na uspokojenie. To baba powiedziala, ze wszedl nowe rozporzadzenie i tych czopkow nie daje sie juz dzieciom ponizej 1 roku. Co za babsko. Nie lubie tej doktorowej, bo wydaje mi sie do dupy. A raczej mojej kobicie. Bo mnie to w sumie obojetne. Fakt faktem lek ten przepisala inna doktorowa, duzo fajniejsza, mlodsza i byc moze nowoczesniejsza.
Tak wiec od wczoraj dajemy jej na uspokojenie i zlagodzeniue bolu nurofen. Moze i dziala, bo jak narazie mala jest spokojna. Dostala dzis rano i do tej pory siedziala spokojnie. Zaczela sie awanturowac wiec dostala butle i poszla spac W koncu dzis nie spala chyba juz od 4.30
 

 
Rany boskie ile ja czasu nie pisalem.
Jakos tak codzien mi schodzi, ze nie mam kiedy napisac co sie u mojej malej dzieje...
Coz, w skrocie to mala rozwija sie chyba poprawnie, skonczyla prawie 6,5 miesiaca. Raczkuje-pelzajac, wlasnie wczoraj pojawil sie pierwszy zabek, wiec jest od jakiegos czasu marudna. Do ma 68 cm i wazy cos ok. 8,2kg wiec wcale nie tak malo. Kawal baby jednym slowem
Przesypia cale noce, wiec tutaj nie moge narzekac. Jak pojdzie spac mniej wiecej ok. 9 to potrafi spac ciurkiem do 7, choc z reguly glod budzi ja ok. 5 rano
I tak mijaja dni. Raz lepiej raz gorzej....
 

 
Tyle narazie,
dzis mala dostanie lekarstwa wiec mam nadzieje, zacznie spac troche wiecej niz do tej pory.; Bo jak narazie spala tylko w nocy, choc tez nie zawsze cala. W ciagu dnia praktycznie wcale. No ale skoro ma skaze bialkowa to podobno tak moze byc. Zobaczymy jak bedzie teraz. Zmieniamy mleko, dostala jakies kropelki na brzuszek. Mam nadzieje, ze bedzie dobrze i ze wyjdzie z tego bez zadnej alergii.
 

 
Co do mojej "zony".
Wojna, i koszmar bo inaczej tego nie mozna nazwac. Brak mi sil, choc musze przyznac ze ostatnio poprawilo sie i to troche mnie pociesza. I z tesciowa lepiej sie komunikuje i pozwala jej sie dotknac do malej... No coz, moze zrozumiala swoje zachowanie (choc w to watpie), albo moze gospodarka hormonalna wraca do normy. W kazdym badz razie od paru dni jest lepiej, choc niesmak pozostal. I to duzy.
 

 
Dzis mala byla na pierwszym badaniu u lekarza. Niestety nie moglem w tym uczestniczyc bo siedze caly dzien w pracy. W kazdmym badz razie cora wazy ponad 4100g i ma sie dobrze.
Gorzej z tym ze ma chyba skaze bialkowa, a przynajmniej takie objawy. DO tego za 2 tyg. mamy isc do szpitala na badanie czy nie ma przepukliny pepkowej.
Jaaaasne, jeszcze tego mi brakowalo! Bo malo mam klopotow na glowie. Mam nadzieje, ze wyrosnie z tej skazy i bedzie wszystko dobrze. I nie wiem co myslec o tej przepuklinie? Skad to sie bierze u dzieci?? Operacje jakas bedzie musiala miec? Jeszcze nie szukalem info w necie wiec nic nie wiem...
 

 
"Zonka" powoli wymieka bo nie ma juz powoli sily. Caly dzien trzeba sie nia zajmowac bo nie spi, w nocy tez troche wstaje bo ja ide do pracy, wiec choc troche musze sie wyspac. Ale zeby nie bylo tez wstaje w nocy, bo nosze mala zeby sie jej odbilo. "Zonka" nie ma na to sily.

I jej stan psychiczny odbija sie na mnie. Przez ostatnie dni ciagle sie klocimy. I takie slowa padaja ze az strach. Nie powiem mam tego dosc, bo ile mozna sluchac tych bzdur. Z drugiej strony troche ja rozumiem, bo sil brak, psychicznie moze byc wykonczona, hormony tez robia swoje. Ale na Boga zdrowy rozsadek musi byc zachowany.
Nie pozwole na bezpodstawne chamskie zachowanie wobec najblizszych. Albo niedopuszczanie dziadkow do wnuczki, "bo tak krolewna chce".
No coz, zawsze wiedzialem ze "moja" jest egoistka, ale nie sadzilem ze az tak wielka.
Mam nadzieje, ze tylko nie podzielimy losow innych par, ktore rozstaly sie po narodzinach dziecka. Choc juz 2x myslalem ze tak bedzie...
 

 
Co do mojej malej. Nie spi w dzien. Nie wiem czy to normalne dla 2,5 tyg. dziecka ale cholera jak sie obudzi ok. 6 rano na jedzenie tak juz do popoludnia nie spi. Albo drzemie godzine i koniec. Zaczyna troche marudzic, gaworzyc a w najgorszym razie plakac. Jesc nie chce, bo w sumie nie jest glodna, ale chetnie "na raczki", Wtedy sie troche uspokaja. Choc tez nie dokonca, bo nieustannie sie wierci, kreci...
To dziecko jakies takie, naprawde nie wiem... Silna jest jak nie wiem co, wczoraj polozylismy ja na probe na brzuszku. Nie wiem czy takie male dziecko mozna klasc czy nie? W kazdym badz razie podniosla sobie glowe i tak trzymala!!! Nie ma nawet miesiaca! A ona glowe trzyma z 15 sekund! To normalne? Moze rosnie mi jakas silaczka? Po tatusiu
  • awatar DaddyToBe: wiesz, moja tez podnosila, szczegolnie jak ja nosze do odbicia. Ale ona podniosla, krecila na boki, rozgladala sie... Ale skoro tak wszystkie robia to nie ma co sie podniecac :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kupilismy wreszcie wozek. Wybor padl na X-landera XA. Na poczatku jakos nie bardzo go chcialem. Mnie pasowala MURA ale jest cholernie droga nawet uzywka. Tak wiec po wielu miesiacach ogladania i przymierzania sie, padlo na X-landera. I nie zaluje. Wyczailismy na allegro fajny komplet - spacerowka i gondola, z dodatkami za niezla kwote. Super stan - jak nowka. Oczywisce zrobilismy juz pare spacerkow. Prowadzi sie znakomicie, jes zwrotny i dosc lekki. Choc napewno nie dla kobiety. Do bagaznika sama go nie wlozy. Przynajmniej moja
 

 
Jeszcze siedze w pracy, wiec mam chwile zeby cos nasrkobac. Bo w domu to juz zupelnie nie ma kiedy. Dziecko "pozera" mi caly wolny czas..
Wzialem sobie 2 dni wolnego ktore mi sie nalezyaly "na dziecko" tak wiec mialem az 4 dni slodkiego nicnierobienia. Niekoniecznie tak bylo, bo oczywiscie bylo milion spraw do zalatwienia, ale zawsze to cos.
A to tu pojechac, a to tam, i tak dni zlecialy.
 

 
Cholera, nasza mala zaczyna sie rozkrecac. I wcale nie mowie tego jako zaleta.
Wcale nie chce spac. Albo spi pol godziny i pozniej zaczyna wyc. I co najgorsze nic jej nie jest. terror? Bo najedzona, sucho w majtach, zaparc brak. Po prostu, nie nosi sie jej na rekach to od razu wkurw i placz.
Nie wiem czy czasem nie dojada. Bo kurde zamiast opitolic chociaz z 70ml to pije z 50, zmeczy sie, niby usnie a za 20min jest ryk! I trzeba dokarmic.
Dzis podobno cale popoludnie nie spala, i zeby ja "zadowolic" "zona" dokarmiala ja po 30ml... I tak nie pomaga.
A wg mnie mala ma wszystkie objawy ze jest glodna. Ssie paluchy, jak by mogla to smoczka by zerzarla calego, ciagle chce ssac... Sam juz nie wiem. Dobrze ze przynajmniej w nocy jakos spi. Inaczej bylaby masakra.
Moja kobitka juz jest wykonczona i powoli zaczyna tracic nerwy.
Dobrze ze mam teraz dwa dni wolnego to troche ja przejme obowiazki, niech moja "zonka" troche odpocznie.
 

 
Mała czyje sie dobrze, choc zaczyna dawac nam sie we znaki. Nie wiem czy to juz potrafi wymuszac na nas pewne rzeczy jak bujanie i noszenie, czy po prostu cos zle robimy, ale swoje fochy juz chyba pokazuje.. Cala mamusia
A to spac nie chce, a to ciagle "niby" glodna, choc przed chwila jadla... Ehhh.

Chcielismy zmienic mleko z NAN na Bebilon, ale cos nam nie poszlo, bo mala zaczela je notorycznie ulewac... A zmienic chcielismy bo sadzilismy ze po NANie ma zaparcia. Ciagle plakala, nadymala sie jak balon i plakala. Nic nie pomagalo, nie spalismy w nocy... Ale wrocilismy po paru karmieniach do NANa bo Bebilon ciagle ulewala...
A tak na marginesie po jakim czasie mozna dawac herbatke koperkowa? Na HIPPie pisza ze od 1go tygodnia, a na bebiko? po 1 miesiacu... Sklad taki sam... wiec kto ma racje?
  • awatar DaddyToBe: @mamusia:): Nie postanowila nie karmic od samego poczatku wiec ja nic do tego nie mam. To jej decyzja i niejako musze sie z nia zgodzic :)
  • awatar DaddyToBe: Kupilismy glukoze i czasem jej dajemy zeby "zapelnic" jej usta. Raz wode, raz koperek... Ogolnie chyba problemow z brzuszkiem nie ma. A nie chce jej przyzwyczajac za bardzo do slodkiego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Zonka" czuje sie coraz lepiej tyle ze nie ma sily jej nosic. Rana po cesarce nie bardzo chce sie goic, pekla jej w jednym miejscu i jak na moje oko cos jest nie tak. Tak jak by jej ropialo czy cos... Na szczescie jutro przyjdzie polozna. Pediarty dalej nie bylo, chyba jutro od rana w osrodku zrobie rozpierduche jak tak moze byc!
 

 
Toz to moja cora ma juz 11 dni Kaaawal baby z niej
A tak na powaznie, to jesli komputer jest pozeraczem czasu, to jak nazwac takiego malucha?
I to wcale nie jest tak zle, bo takie 2-letnie dziecko moich przyjaciol dopoero potrzebuej uwagi... Plus bunt dwulatka to juz zupelnie koszmar! A moja wymaga jedynie picia, swiezej pieluchu i "gleby" do spania
 

 
Ogolnie caly czas poswiecamy naszemu "szczesciu". Pierwsza noc byla najgorsza. Okazalo sie ze wcale nie jest az tak spokojna w nocy jak w szpitalu le, ale zeby nie bylo ze wariuje! W zadnym wypadku. Po prostu my a napewno ja, nie bylismy przygotowani na to ze nas sen bedzie ciagle przerywany. No bo nie wiedzielismy czy cos sie dzieje, jak mala "kwilila" przez chwile, albo cos tam sobie gaworzyla... A my od razy glowe od poduszki sprawdzic czy aby napewno wszystko ok... Albo jak nic nie slychac, czy jeszcze mala oddycha...
Teraz po paru dniach jest juz zdecydowanie lepiej. ja troche rzadziej wstaje, bo zona sie nia opiekuej tak bym ja w miare mogl sie wyspac do pracy. Choc i tak sie budze wiec, srednio mi to wysypianie sie wychodzi
Poza tym mala spi juz coraz dluzej. Dzis przespala 4 godziny! Dostala 60ml z butli i poszla spac
A najlepsze jest to, ze jest taka spokoja. Nie wiem po kim, bo napewno nie po mnie i mamusi Placze tylko wtedy jak cos jest nie tak - glodna, albo kupa w pieluszce
Kiedys w nocy tak nam plakala, nie wiedzielismy co sie dzieje i bylem naprawde zrezygnowany. Pytam sie "zonki" a pielucha ok? Mowi, ze niedawno zmieniala. Patrzymy a tam wielka "niespodzianka" Pielucha zmieniona i niunia spiuchna
Ogolnie jest ok, i mam nadzieje, bedzie lepiej!
  • awatar Gość: super :) czekam na zdjecie slicznotki :) jeszcze raz gratuluje :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No niestety nie znajduje juz czasu na pisanie Cala moja uwage poswieca moja niunia!
Ok, wyszlismy ze szpitala w zeszla niedziele. Noc wczesniej przygotowywalem wszystko do pierwszego "wejscia" malenstwa do naszego domku. Przystrioilem pokoje w balony, wstazki, posprzatalem wszystko. Normalnie pokoje wygladaly jak na wiejskiego Sylwestra! Ale mojej "zonie" sie podobalo, wiec wysilek nie poszedl na marne
A niunia? Czuje sie swietnie, byl juz u nas pediatra z osrodka. Podobno wszystko ok, nie wiem bylem w pracy. Zreszta przyszla tego samego dnia ktorego zglosilem ze juz jestesny w domu. Ale chyba lekarz tez przyjdzie nie? Nie wiem...
  • awatar DaddyToBe: Lekarzem to i ja moge byc :D Chodzi mi o to ze chyba ma przyjsc lekarz a teraz byla jakas tam polozna czy inna "pomagierka".
  • awatar Miss Impossible: a to pediatra nie jest lekarzem? ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest! Urodzilo sie moje malenstwo! Wreszcie... Szkoda ze wszystko poszlo nie tak jak powinno.
Niestety cesarka...
bylem 12 godzin w szpitalu...
Moje Slonce juz od 6 rano bylo na kroplowce, dawali jej rozne srodki by pomoc w porodzie. A to okcytocyne a to przebili jej pecherz... Rany boskie! Tak do godziny 14 nic sie nie dzialo. Przychodzil lekarz, badal rozwarcie, skurcze itd i nic... Koniec koncow zalozyli jej znieczulenie zewnatrzoponowe, ale i tak po namysle zaproponowali cesarke. Bo nie wiadomo jak dlugo to potrwa, wody odplywaly jej juz poinad 20godzin a to staje sie powoli niebezpieczne. Rozwarcia pelnego nie ma, wiec lepiej cesarke.
Kurwa poplakalem sie niesamowicie. Nie tak to mialo wygladac. No ale nie moglem z drugiej strony patrzec jak ona sie dluzej meczy, plus chodzilo tez o zdrowie niuni...
No i pojechala. Pod sala nie moglem sobie dac rady z samym soba. Ryczalem jak bob, ze swojej bezsilnosc, z tego ze ja zostawilem sama, ze jest tam beze mnie, nie moge jej trzymac za reke i mowic jak bardzo ja kocham. Ze tyle jeszcze bolu ja czeka... Naprawde psychicznie tego nie moglem zniesc.
Po godzinie juz wyjechala, pol godziny wczesniej zobaczylem swoja dzidzie! Slicznosci niesamowite, wielka - 3350 i 56cm! No i oczywiscie cala i zdrowa.
Mama tez zdrowa tyle ze wymeczona i obolala...
Jak moja zonke zobaczylem to sie troche uspokoilem. Choc wiem ze na drugie dziecko nie mam juz szans, bo to "obiecala" mi zonka to i tak bym chcial. Ale moja juz kolejny raz przez to nie przejdzie.
Naprawde dziwie sie ze jeszcze klikam w klawiarture. Jestem totalnie zmeczony, boli mnie glowa i ledwo patrze na oczy. 12 godzin w szpitalu w takim stresie, niewygodzie o tym ze nic nie jadlem nawet nie wspomne. I o bolu - ze moja tak mocno cierpi a ja nic nie moge - nie wspomne...

Na szczescie mam nadzieje bedzie juz tylko lepiej!
  • awatar DaddyToBe: @mamusia:): dziekuje, tez mam nadzieje, ze za jakies 2 latka jej przejdzie :)
  • awatar Gość: ach gratuluje :) zycze duzo cierpliwosci w wychowywaniu no i radosci :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
kolejny dzien w szpitalu. tym razem zabralem mame, bo juz wysiedziec nie mogla na d... zeby nie pojechac i nie odwiedzic. Z jednej strony to mile, ale z drugiej dla mojej to naprawde meczace.
I w sumie sie wkurwilem, bo matka zaczela pieprzyc o cesarce, o tym ze moze porozmawiac z ordynatorem zeby zaplacic i zeby ja ciac.
ja pierdole co za brednie. Moj ojciec to samo. Kurwa nie dosc ze nie mam zamiaru placic darmozjadom, to jeszcze mam sie zgodzic na ciecie. jak sie nie da inaczej to sami ja potna bez placenia.
Wkurwiony jestem bez dwoch zdan!

Dostala rano zel, podobno dobrze zareagowala, dostala troche rozwarcia, skurczy i skrocila sie szyjka ale po poludniu juz nic sie nie zmienilo. Skurcze ustaly, tyle ze czasem jej cos tam leci. Nie wiem czy wody, czy nie. Ale wiem ze tak leciec tez sobie moze i 2 dni...
Choc zgaduje ze pewnie jutro juz urodzi, bo lekarze nie pozwola jej w takim stanie zostac przez weekend. Wiec jak nie jutro to najdalem w piatek bedzie juz po wszystkim.
Daj Bog, bo po tygodniu tam moja Myszka jest totalnie zjechana psychiczne...
  • awatar Gość: przyjdzie potrzeba to beda ciac. widac malenstwu nie spieszy sie na nas swiat ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczoraj miala ten test na oksytocyne.
Podobno po nim kobiety z reguly sie rozkrecaja i w nocy moga zaczac rodzic. Mojej to jednak niestety nie dotyczy. W kazdym badz razie czekalem w nocy na ew. telefon. Co chwila sie budzilem sprawdzic czy czasem nie przespalem jakiegos telefonu. Nerwowka jak cholera!!!
A co bedzie dzisiaj? Nie wspomne o jutrzejszym dniu kiedy to juz niby ma sie wszystko zaczac. A przynajmniej na to liczymy, po podaniu tego zelu...
Boje sie... po prostu. Ale to chyba ok?
  • awatar DaddyToBe: nie dziekuje ;)
  • awatar Gość: bedzie dobrze:) trzymam kciuki zeby wszystko bez komplikacji poszlo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Niby wszystko jest ok, ale ciagle cialo nie jest gotowe na porod. Z drugiej strony to juz prawie zaczyna sie 42 tydzien... Ile mozna?
Tak wiec takie sztuczne wywolywanie... sam nie wiem, mam nadzieje ze lekarze wiedza co robia... Przynajmniej w tym wypadku.
Byla tam taka jedna ktora w bolach chodzila 2 dni, dopiero w trzecim ja wzieli i urodzila. Nie chce zeby moja sie tak meczyla..
Boze mialo byc tak pieknie.
Mam tylko nadzieje, ze dzidzia i mama beda sie mialy ok.
 

 
Padam, po prostu.
Od rana skoro swit do pracy, po pracy od razu do szpitala... I tak w kolko. I do tego musze patrzec jak moja cierpi... najbardziej to mnie boli ze w sumie nic nie moge zrobic by jej ulzyc. Tylko po prostu z nia byc w miare mozliwosci...
W poniedzialek miala tez na oksytocyne, wyszedl pozytywnie. I co z tego? Dalej nic sie nie zmienilo.
Dzis miala badanie. Bez zmian od kiedy badala ja nasza lekarka 4 czerwca. Od 10 dni nic sie nie zmienilo. A przeciez juz powinna urodzic!
Tak wiec podpisala kolejne papierki godzac sie na to ze jutro podadza jej jakis zel, ktory ma skrocic macice i przygotowac do porodu. Czy pomoze? Nie wiem. Jesli nie to pozniej dadza jej oksytocyne (czy jak to sie tam nazywa)...

Nie wiem co o tym wszystkim myslec.
Kiedys moja chciala miec bardzo cesarke po to by sie nie meczyc. Odwodzilem ja od tego ale ta sie uparla. Ale odkad jest w szpitalu i napatrzyal sie na te "warzywa" ktore sa po cesarce to juz nie chce.
Ale z drugiej strony ile sie nameczy teraz? beda ja szprycowac czyms sztucznym, czy to sie nie odbije na niej i na dziecku?
 

 
No i zawiozlem moja bidulke do szpitala.
W piatek rano juz o 8 rano ustawilismy sie w kolejce do rejestracji. Oczywiscie biurokracja jak ta lala wiec wystalismy sie godzine. W sumie juz wiem czemu.
Najpierw siedzenie i czekanie na swoja kolejke (choc poszlo szybko), a pozniej poproszona nas i jeszcze jedna pare bysmy czekali. Na co? Nie wiadomo. Moze na przewodnika po tym "skansenie" zwanym szpitalem, moze na zbawienie... Pozniej okazalo sie ze kazdy musi odsiedziec godzine, tylko po to by zaplacic dodatkowe 2,5zl za parking. Czyli lacznie 5zl za to ze przyszedlem po czasie 5 min. Teraz pomnozyc to razy ilosc pacjetow to dziennie robi sie niezla suma. A na ulicy nie ma gdzie zaparkowac... Cwaniaki..

Dostala 3 osobowy pokoj wiec nie jest tak zle.
Dzis wlasnie dostalem smsa ze laska z ktora sie rejestrowala dzis zaczela rodzic... Szczesciara. Podobno tez nic sie u niej nie dzialo, zadnych skurczy ani nic. Moja znow byla badana, rozwarcia dalej nie ma, a wg. nich dziecko ma juz 3400-3500!!!
No ale USg tez sie myli. podobno ktorejs tak kobitce tez mowili ze bedzie taki wielkolud a urodzila ponizej 3kg Ach ta technika...
Dzis znow do niej jade. W sumie tak codziennie. Wspolczuje jej tam siedziec, ale co zrobic.